Z perspektywy Margot
Powietrze wydawało się... mroczne.
Od chwili, gdy usiadłam naprzeciwko tego mężczyzny, zaczęłam się niekontrolowanie pocić. Same nerwy i kołaczące w głowie pytania, dlaczego w ogóle tu przyjechał, by ze mną porozmawiać, wprawiały mnie w panikę.
Przysiadłam na rogu kanapy najbliżej drzwi z wyprostowanymi plecami i dłońmi mocno splecionymi na kolanach, by powstrzymać je od drże






