Z perspektywy Margot
W kinie był półmrok.
Łagodnie.
Cicho w sposób, który tym razem nie wydawał się duszący.
Wielki ekran migotał przed nami, rzucając na salę ciepłe światło, gdy wyświetlała się scena za sceną „Diabeł ubiera się u Prady” – ostre dialogi, olśniewające stroje, świat tak odległy od mojego, że bycie jego świadkiem wydawało się niemal nierealne.
I właśnie tego teraz potrzebowałam...






