Laurel obudziła się gdzieś w południe, zwinięta w ramionach Adolfa i ogrzana jego ciepłem. Jej ciało trochę bolało, ale nie czuła bólu ani żalu. Ich więź godowa brzęczała emocjami. Czuła wilka Adolfa poruszającego się w jego piersi, gdy Alice sięgała do niego.
– Dzień dobry – powiedział Adolf, przyciągając jej uwagę.
Spojrzała na niego. Byli małżeństwem i parą. Nie miała wątpliwości w umyśle ani w






