Pierwszą rzeczą, którą musiała zrobić, było przygotowanie liny wystarczająco długiej, by zejść na parapet muru obronnego. Biegł tamtędy wąski gzyms, po którym przy odpowiednim skupieniu i spokoju mogła przejść na blanki.
Nie myślała o strachu przed upadkiem, gdy ściągała prześcieradła z łóżka i zaczęła je drzeć i wiązać ze sobą. Skręcała i splatała kawałki, tworząc linę, którą przywiązała do słupk






