Zjedli kolację tego wieczoru i poczekali do rana, by porozmawiać z karawaną Sojuszu Wiccańskiego, zapraszając ich na śniadanie. Dziwnie było gościć większość rodziny i przybyszów przy jednym stole, ale była to sprawa wagi państwowej, więc wszyscy musieli być obecni.
Uścisnął dłoń Laurel, gdy ta uśmiechnęła się do niego i skinęła głową.
– Moja luna będzie... prowadzić te rozmowy o pokoju i współpra






