Następnego ranka Basil był spakowany i gotowy do wyjazdu jeszcze przed śniadaniem. Zgodnie z obietnicą, Adolph zatrzymał go tylko na tyle długo, by zjedli wspólny posiłek i pożegnali się. Chłopak był zaskoczony, gdy Irene mocno go przytuliła.
– Tak bardzo urosłeś – powiedziała, po czym cofnęła się i uśmiechnęła szeroko. – Wygląda na to, że jednak jest w tobie coś z Raymonda.
Posłał jej cień uśmiec






