** Perspektywa Jake’a **
Klinika pachnie środkami odkażającymi, potem, krwią, życiem i narodzinami. Jest to znajome i uziemiające. Ten rodzaj kontrolowanego chaosu, z którym umiem sobie radzić.
– Oddychaj – mówię spokojnie, zachowując stabilny głos, gdy przygotowuję dłonie. – Robisz dokładnie to, co powinnaś.
Kobieta przede mną kiwa głową, zaciskając uścisk na dłoni jednego ze swoich partnerów, gd






