** Z punktu widzenia Poppy **
Nie zwalniam, dopóki nie jesteśmy w połowie korytarza. Dopiero wtedy zdaję sobie sprawę, że ściskam dłoń Leo tak mocno, że pewnie sprawiam mu ból. Nieznacznie rozluźniam uścisk i zwalniam krok.
– Przepraszam – wyduszam z siebie.
Nie cofa dłoni. Wręcz przeciwnie, jego uścisk się zacieśnia, staje się pewny i stanowczy.
– Nie przepraszaj – mówi cicho. – Po prostu powiedz






