** Punkt widzenia Paige **
Poranek nadchodzi łagodnie. Nie z alarmami, paniką czy ostrzem strachu, który tkwił pod moją skórą przez całe dni, ale ze światłem przesączającym się przez zasłony i cichym odgłosem oddechów wokół mnie. W chacie pachnie kawą, ziemią i czystym powietrzem, jakby sam las wybaczył nam przemoc, którą sprowadziliśmy do niego zeszłej nocy.
Budzę się otulona ciepłem. Callen leży






