Maddie
Nadchodzi poranek brunchu, a ja jestem kłębkiem nerwów. Jestem w połowie trzeciej zmiany stroju – bluzki, którą mama uznałaby za przyzwoitą, ale która wciąż mówi „jestem gorąca” – kiedy Maddox przysyła SMS-a.
Maddox: Na zewnątrz. Wziąłem krawat. I koszulę. Nie ma za co.
Zerkam przez żaluzje. Opiera się o samochód tak czysty, że zastanawiam się, czy nie przyjechał nim prosto z myjni. Przyglą






