Caleb
– To takie żenujące… – mruczy Leah, gdy wracamy na hotelowy parking.
– Dlaczego? – pytam, chociaż znam już odpowiedź: Leah nie lubi faktu, że przyjechała do Tokio, by być moją asystentką, a tymczasem jest pod opieką swojego szefa po tym, jak złamała kości w stopie.
– Bo po prostu tak jest… – mamrocze, co wywołuje u mnie chichot.
Moje usta drgają. – Jest jak jest.
Leah nic na to nie odpowiada






