– Spadaj – prychnęła Natalie, czując jednocześnie rozbawienie i lekką irytację uwagą Joyce. – To ty tego nie potrafisz.
– Czego? Nie jestem facetem, więc to bez znaczenia. Z panem Shane'em to co innego. No weź, odpowiedz mi. Jak było? – Joyce trąciła Natalie w ramię z szelmowskim błyskiem w oku.
Natalie weszła do swojego biura. – Nic się nie wydarzyło.
– Zupełnie nic? – zapytała w szoku Joyce. – P






