Uśmiechając się, Natalie przytaknęła. – Pewnie.
Shane już miał się rozłączyć, gdy Natalie nagle o czymś sobie przypomniała i zawołała pospiesznie: – Poczekaj chwilę, kochanie!
– O co chodzi? – Głos Shane'a złagodniał, co dowodziło, że to pieszczotliwe określenie sprawiło mu radość.
Zagryzając wargę, Natalie zapytała: – Czy z dziećmi wszystko w porządku?
– Wszystko w porządku. – Shane nie do końca






