Shane usiadł z powrotem na swoim śpiworze, zamknął oczy i otworzył je ponownie dopiero po dłuższej chwili.
Kiedy ponownie otworzył oczy, nie było w nich już gniewu ani furii. Był opanowany, ale tak bardzo, że aż stawało się to upiorne.
– Daj mi telefon satelitarny. – Shane wyciągnął rękę.
Silas natychmiast mu go podał.
Shane zadzwonił do willi.
Telefon odebrała pani Wilson: – Halo, panie Shane, je






