~DELILAH~
Obudziłam się, czując na skórze niezmienny zapach Luki.
Nie był silny, nie taki jak wtedy, gdy spał obok mnie, z ciężkim ramieniem na mojej talii i ciepłym oddechem na mojej szyi. Ten był słaby. Ulotny. Jakby jego duch musnął mnie w nocy i zostawił po sobie ślady.
Moja klatka piersiowa zacisnęła się boleśnie.
Przez długą chwilę leżałam nieruchomo, wpatrując się w sufit, bojąc się, że jeś






