Było popołudnie.
Im bliżej hotelu Grand Ocean znajdował się Andrius, tym gorsze były korki.
Andrius zaparkował wypożyczony rower elektryczny na poboczu i postanowił pójść pieszo.
Wtedy zadzwoniła do niego Luna.
– Andrius! Gdzie jesteś? My już jesteśmy przy wejściu do hotelu!
– Ja…
– Tylko mi nie mów, że jeszcze nie wyszedłeś z domu! – Luna, jak zwykle, nie pozwoliła Andriusowi dokończyć i weszła m






