Słysząc pierwsze zdanie, Marlowe wydał się nieco rozczarowany. Potem jednak, po usłyszeniu kolejnego, zalała go fala ekscytacji.
Wilczy Król wreszcie go docenił i był skłonny przyjąć jego prezent.
Wkrótce jednak jego twarz zrzedła i powiedział z przygnębieniem: – Wilczy Królu, co prawda wziąłem ze sobą kilka pierścionków: szafiry, obsydiany, diamenty... Mam je wszystkie.
– Nie zabrałem jednak ze s






