Halle wybiegła z domu, gdy tylko usłyszała otwierającą się bramę. Miała na sobie fartuch, a w dłoni trzymała łopatkę. Właśnie ćwiczyła swoje umiejętności kulinarne, przygotowując kolację.
Ujrzała przemoczonego Andriusa, ociekającego nie tylko deszczem, ale i alkoholem.
Halle zrzędziła: – Wyglądasz, jakbyś właśnie przepłynął Pacyfik. Gdzieś ty, do diabła, był? Nie jesteś już dzieckiem. Nie potraf






