Perspektywa Freyi
Przez chwilę jego łzy parzyły moją skórę.
Były gorące, palące – jak ogień na mojej dłoni. Każdy instynkt we mnie krzyczał, bym cofnęła rękę, bym chroniła się przed tym żarem, bym zakończyła tę chwilę, zanim znów mnie roztrzaska.
Rozsądek podpowiadał, że powinnam się odsunąć. Powiedzieć „nie”. Zakończyć to czystym cięciem.
Ale słowa, które opuściły moje usta, były ciche i drżące.






