Z perspektywy trzeciej osoby
Gdy Parker miał już rzucić się w płonącą halę, głos Everetta przebił się przez chaos niczym ostrze.
"Powstrzymajcie go."
Kilkudziesięciu strażników Rodziny Williamsów ruszyło natychmiast, tworząc mur przed Parkerem. Ich postawy były stabilne — zbyt stabilne jak na kogoś zdesperowanego, by dotrzeć do płomieni.
"Zejdźcie z drogi," warknął Parker, a jego wilk wrzał pod sk






