Na łóżku Madelyn nagle cicho jęknęła.
Zach, siedzący przy łóżku, dotknął jej twarzy. Pomyślał: „Minęły trzy miesiące od naszego ostatniego spotkania. Trochę schudłaś”.
Następnego ranka przez okna wpadło światło słoneczne.
Gardło Madelyn było wyschnięte i obolałe. Powoli odzyskiwała przytomność, a do jej nozdrzy dotarł ostry zapach środka dezynfekującego. Oszołomiona wpatrywała się w pożółkły sufit






