Usta Madelyn piekły od gorzkiego smaku dymu papierosowego. Nienawidziła tego.
Następnie zaprowadzono ją do gabinetu lekarskiego.
Kiedy leżała na regulowanym łóżku, Kai, ze swoim uroczym, a zarazem diabolicznym wyrazem twarzy, pochylił się nad nią i uśmiechnął się kpiąco. – Dawno się nie widzieliśmy, Madelyn!
– Co ty u licha tutaj robisz?! – Natychmiast podparła się na rękach. Na jego widok zaczęła






