Madelyn była w doskonałym nastroju. Poszła do kuchni i założyła fartuch, po czym wyjęła składniki z lodówki, by osobiście upiec ciasto.
Rosario podeszła do niej: „Potrzebujesz mojej pomocy?”.
Madelyn odmówiła: „Nie. Robiłam to już kilka razy, więc mam w tym wprawę. Możesz pójść zająć się czymś innym, Rosario”.
„No dobrze. Jeśli będziesz czegoś potrzebować, po prostu mnie zawołaj”.
„Jasne” – odpowi






