Mając poparcie Ethana, nikt nie miałby nic przeciwko temu, by Madelyn wyjechała. Zamiast uczestniczyć w bankietach z Haysonem, wolała przebywać z Ethanem. Choć Hayson nie bał się rodziny Arnoldów, nie śmiał obrazić Ethana.
Wyruszyli do Marisburga o dziesiątej rano i dotarli na miejsce o w pół do dwunastej. Kierowca wysadził ją przed ekskluzywną restauracją. "Panienko Jent, będę już wracał. Pan Arn






