Zach wpatrywał się w drżącą i bladą Jadie. Objął ją i pogładził po włosach: "W porządku, już wszystko dobrze."
"Czuję się okropnie, Zach..." – wychrypiała Jadie.
"Gdzie masz leki?" – zapytał Zach.
Jadie czuła, że się dusi, a oddychanie przychodziło jej z coraz większym trudem: "W t-torebce."
Zach szybko zaniósł Jadie na kanapę, a służący czym prędzej przyniósł jej torebkę. Zach otworzył torebkę i






