Mya wystawiła głowę za drzwi, gotowa do ucieczki bez przebierania się.
Wtedy na rogu korytarza pojawiła się jakaś postać. „Panno Harper”.
Mya zamarła. Odwróciła głowę. „Kevin? Nie odjechałeś?”
– Panno Harper, proszę się nie martwić. Teraz jest pani bezpieczna – odparł Kevin.
Mya podbiegła do niego uradowana. „Czy Madelyn kazała ci mnie odebrać?”
Kevin ani nie przytaknął, ani nie zaprzeczył. Powied






