Hunter i Abigail właśnie wrócili ze swojego krótkiego wypadu. Dzieci już spały. Byli śmiertelnie zmęczeni. Hunter oglądał wiadomości, gdy Abigail podeszła do niego od tyłu i zaczęła masować mu głowę i kark.
– To jest... niebo. – Hunter zamknął oczy i odchylił się do tyłu. – Skarbie, rozpieszczasz mnie z dnia na dzień tymi masażami.
– Nie ma za co, panie Hunterze Levisay. – Pocałowała go w policzek






