Brwi Franklina ściągnęły się w grymasie niezadowolenia. Rozdrażniony widokiem Yary, mruknął do siebie: – Dlaczego ona znowu tu jest?
Nawet Sophia potrząsnęła głową. – I-Irytująca...
Dwoje dzieci odwróciło się od Yary i pobiegło w przeciwnym kierunku.
Na to Yara spięła się na krótką chwilę. Następnie zmusiła się do uśmiechu i wesoło ruszyła za dziećmi. – Franklin i Sophia. Dlaczego uciekacie? Nie s






