– Sama o tym zadecyduję. Nie ma potrzeby, by się pani o mnie martwiła, panno Lancaster. – Natalie zmrużyła oczy, wpatrując się w Jacqueline lodowatym wzrokiem.
– Och, nie martwię się o ciebie. Zwyczajnie się nad tobą lituję. – Jacqueline wzruszyła ramionami i westchnęła. – To niefortunne, że to właśnie ja występowałam przed tobą. Musisz być bardzo zestresowana, prawda?
W odpowiedzi Natalie zacisnę






