~Perspektywa Graysona~
Zamrugałem, otwierając oczy, a mój wzrok pływał, tracąc i odzyskując ostrość. Przez chwilę nie wiedziałem, gdzie jestem – świat był mglistą plątaniną przytłumionych dźwięków i rozmytych kształtów. Ciało miałem ciężkie, ociężałe, a na języku utrzymywał się słaby posmak krwi. Zapach spalonego metalu i chemikaliów drażnił mój nos.
Przez mgłę dobiegły mnie głosy – naglące, gorąc






