~Perspektywa Graysona~
Cisza, która nastąpiła, była ogłuszająca, przerywana jedynie cichym trzaskiem ognia w kominku za nami. Wzrok Ricardo wwiercał się we mnie z ciężarem jego aury Alfy, wyzywając mnie do zachwiania się, ale nie zrobiłem tego. Utrzymywałem wyraz twarzy nieprzenikniony jak kamień, odmawiając okazania najmniejszego znaku słabości czy niepewności.
Tu nie chodziło tylko o moją dumę –






