Sześć lat później…
*Nina*
– Mamo Sienno, jesteś pewna, że to wszystko jest konieczne? – zapytałam, siedząc przed lustrem. Sienna, moja adopcyjna matka, uśmiechnęła się do mnie w lustrzanym odbiciu.
– Tak, kochanie – odpowiedziała, przytrzymując moje włosy jedną ręką i wsuwając spinkę u nasady mojej szyi. Trochę zapiekło, ale nie narzekałam. Zawsze powtarzała mi, że bycie piękną wymaga odrobiny cie






