*Sienna*
Jakoś udało mi się sprowadzić córkę ze szkoły do domu bez dalszego terroryzowania kogokolwiek. Kiedy posadziłam ją i odbyłam z nią długą i szczerą rozmowę o tym, dlaczego nie wolno ranić nauczycielki ani nikogo innego, wydawała się w pewnym stopniu to rozumieć. Nie robiłam sobie jednak wielkich nadziei.
Znając Johnnę, to był tylko podstęp i za dzień lub dwa wróci do robienia tego, na co m






