*Nina*
– To naprawdę głupi pomysł, Garrecie – powiedziałam mojemu przeznaczonemu, gdy oboje szliśmy korytarzem w stronę gabinetu jego ojca. – Myślę, że powinniśmy po prostu poczekać do nocy, a potem zakraść się tam i z niego skorzystać.
Garret pokręcił głową. – To tylko pogorszyłoby sprawę – odparł. – Dowiedziałby się, że użyłaś go bez jego pozwolenia, i wpadłby w szał. – Przystanął w połowie kory






