*Nina*
– Och, witaj, Luno Nino! – powiedziała podekscytowana kobieta w średnim wieku, machając w moją stronę kościstą dłonią. Posłałam jej półuśmiech, wciąż nie bardzo wiedząc, co o niej myśleć. Była z pewnością jedyna w swoim rodzaju, to nie ulegało wątpliwości.
Minęło kilka tygodni, odkąd wróciłam do domu, a Garret znalazł nową uzdrowicielkę. Widziałam, że śmierć Ryana wciąż bardzo mu ciążyła, p






