Oczy Warrena zwęziły się, kalkulując szanse. Jednym płynnym ruchem chwycił swoją laskę i rzucił się na mnie. Uniknęłam ciosu z łatwością, ale byłam pod wrażeniem jego szybkości – nieźle jak na człowieka w jego wieku.
– Myślisz, że możesz mnie zabić? – zadrwił Warren, z wprawą kręcąc laską w dłoni. – Lepsi od ciebie próbowali. Zabójcy, którzy byliby w stanie mnie uśmiercić, jeszcze się nawet nie ur






