Ręka Chase'a zacisnęła się na moim ramieniu. Wyprostował się nieco, a jego kręgosłup zesztywniał, jakby ktoś zastąpił go metalowym prętem. – Powinniśmy iść – szepnął, ciągnąc mnie lekko. Nerwowość w jego głosie była namacalna, jak u dziecka przyłapanego z ręką w słoiku z ciastkami.
Zignorowałam go i spojrzałam prosto na Ethana. – Założył się ze mną – powiedziałam, wskazując głową na Chase'a. – Pos






