Telefon Franka zawibrował w kieszeni. Spoglądając na identyfikator dzwoniącego, zmarszczył brwi. Telefon od żony w godzinach pracy nigdy nie zwiastował dobrych wieści.
– Co znowu, Lindo? – odebrał, przyciskając palec do ucha, by zagłuszyć ryk maszyn.
Głos Lindy brzmiał ostro i wyraźnie. – Musisz wracać do domu. Już.
– Pracuję, Lindo. Pieniądze, których chcesz...
– Tu nie chodzi o pieniądze – przer






