Byłam w trakcie analizowania zaszyfrowanych danych na laptopie, gdy moją uwagę przykuł głuchy odgłos. Spojrzałam w dół i zobaczyłam piłkę tenisową u moich stóp oraz dobermana – wcześniej znanego jako Zach – siedzącego przede mną w wyczekującej pozie, z ogonem entuzjastycznie uderzającym o podłogę.
– Nie teraz, Kapitanie – powiedziałam, odsuwając piłkę stopą. – Pracuję.
Pies przekrzywił łeb, wpatru






