Punkt widzenia Atashy
Hałas cichł powoli, nie nagle, lecz nierównymi falami, aż pieczara przestała wibrować od warkotu i ciężkiego ruchu.
Zostałam tam, gdzie byłam, jeszcze przez kilka oddechów, z ciałem wciśniętym w kamień, nasłuchując tak mocno, że aż bolały mnie uszy. Nic nie przebiegło obok otworu. Żadne pazury nie zazgrzytały wystarczająco blisko, by strącić pył. Jaskinia wydawała się pusta w






