PUNKT WIDZENIA ATASHY
Namiot śmierdział krwią, zanim jeszcze odsunęłam połę wejścia.
Zapach ten gęstniał w powietrzu, mieszając się z wonią wilgotnego materiału, potu, roztartych ziół i tą ostrą, metaliczną nutą, która przywierała do skóry bez względu na to, ile wody się na nią wylało. Ziemię ubito deskami i płótnem, ale błoto wciąż wkradało się na krawędziach, wnoszone butami, noszami i ciałami w






