Punkt widzenia Williama
– Nie – mruknął William ponownie, przemierzając długość swojego pokoju, a jego buty uderzały w podłogę wystarczająco mocno, by go to drażniło. – Jak to w ogóle możliwe?
Przejechał dłonią po twarzy i zmusił się do oddechu, ale to nie spowolniło wzburzenia pełzającego pod jego skórą. W chwili, gdy Atasha wypowiedziała słowa „wolno działająca trucizna”, coś w nim pękło, przech






