Punkt widzenia Atashy
Oczy Williama były tak szerokie, że graniczyło to z absurdem. Przez ulotną chwilę zastanawiałam się, czy naprawdę wierzył, że patrzy na ducha.
Loch odpowiedział za mnie, zanim wyrzekłam słowo.
Zimne powietrze przywarło do mojej skóry, gdy weszłam w pełni do środka. Gdzieś w ciemności kapała woda. Żelazne kraty ciągnęły się wzdłuż wąskiego korytarza, cienie zbierały się za nim






