Punkt widzenia Atashy
Nie chciałam się śmiać, ale coś we mnie nie mogło tego dłużej powstrzymać. To, co zaczęło się jako cichy chichot, wspinało się coraz wyżej i wyżej, aż zmieniło się w pełny śmiech, który wypełnił korytarz i odbił się od mokrego kamienia.
William gapił się na mnie, jakby sam ten dźwięk był obelgą.
Wytarłam kącik ust wierzchem dłoni, wciąż się uśmiechając, i pochyliłam się do pr






