PERSPEKTYWA CELESTE
– W końcu koniec – wymamrotała Celeste, nie trudząc się ukrywaniem ulgi, jaką poczuła, wysiadając z powozu na wciąż niepewnych nogach. Zimne powietrze paliło ją w płucach, jakby to ona brała udział w walce.
Śnieg był wszędzie wzburzony; ślady butów, ślady wleczenia, plamy krwi ciemniejące już na lodzie. Strażnicy utworzyli luźny krąg wokół powozu, niektórzy łapali oddech, inni






