PUNKT WIDZENIA ATASHY
Opuściłam już pokój, w którym przebywał Starszy, ale jego słowa wciąż odtwarzały się w mojej głowie. Nie jestem fae... i nie jestem wilkołakiem.
Krótki oddech wyrwał się ze mnie, niemal śmiech. – Co za kłamstwa... – mruknęłam pod nosem. Nie potrafiłam używać kamienia. Nie miałam wilka. I potrafiłam leczyć w sposób, którego nikt nie umiał wyjaśnić.
Dlaczego w ogóle próbowałam






