Perspektywa Atashy
– Co ty robisz?! – zapytałam, odpychając dłoń Xylasa, jakbym mogła zmusić samą górę do cofnięcia tego, co właśnie zrobiła. – Cassian tam jest!
Król nawet nie drgnął. Chwycił mnie za nadgarstek, zanim zdążyłam się odwrócić i zacząć drapać w gruz jak wariatka; jego uścisk był wystarczająco mocny, by mnie powstrzymać, ale niewystarczająco delikatny, by mnie uspokoić.
– Przestań – p






