PUNKT WIDZENIA ATASHY
Odwróciłam się tak gwałtownie, że rąbek mojego płaszcza uniósł się nad ziemię. Dech zaparło mi w piersiach w chwili, gdy mój wzrok padł na niego – wysokiego, skrytego w cieniu księżycowego światła, w płaszczu wilgotnym od podróży, z włosami potarganymi, jakby jechał bez wytchnienia.
– Cass…
Nigdy nie dokończyłam jego imienia.
Dopadł do mnie w dwóch krokach i dotknął moich ust






