Punkt widzenia Williama
– To... – William zamarł.
Światło pochodni migotało po szerokiej, podziemnej polanie, a jego mózg odmawiał zaakceptowania tego, co widziały oczy. Krew znaczyła kamień długimi smugami, gęste kałuże przyciemniały klepisko, a rozpryski pięły się po ścianach, jakby ktoś został rzucony na nie z impetem. Broń leżała wszędzie: złamana włócznia blisko środka, sztylet na wpół zagrze






