Charles spojrzał na Romana i powiedział:
– To twój i Amary ślub. Wy dwoje możecie zadecydować. Kiedy nadejdzie czas, powiedzcie nam, co myślicie, a my to dla was zorganizujemy.
Zanim Roman zdążył cokolwiek powiedzieć, Amanda wyszła z kuchni. Spojrzała na trzech obecnych mężczyzn i powiedziała z wyrzutem:
– Nie zgadzam się. Musi być wielkie wesele. Dlaczego mój syn ma znosić taką niesprawiedliwość?






